Blog

WIBOR prędzej czy później wywoła falę procesów sądowych. Kredytobiorcy mają dobry powód

02/11/2023

Odnoszący sukcesy kredytobiorcy w CHF zachęcali kredytobiorców złotowych do dochodzenia sprawiedliwości w sądach. W ich imieniu zostały złożone pierwsze pozwy przeciwko bankom. Oczekuje się, że w najbliższej przyszłości pozwów odwołujących się do wskaźnika WIBOR będzie coraz więcej. Zawiera niedozwolone postanowienia, które poważnie szkodzą interesom konsumentów. Zachowanie niezgodne z prawem polega na niedopełnieniu podstawowych obowiązków informacyjnych. Klientowi nie udostępnia się regulaminu, na podstawie którego określono powyższe wskaźniki bankowe. na masową skalę naruszyły także art. 384 kc i art. Artykuł 4 ustawy o nieuczciwych praktykach rynkowych.

Sukcesy frankowych pożyczkobiorców zachęcają coraz większą liczbę tzw. kredytobiorców złotowych. Zastanawiają się, czy oni też mają szansę pokonać w ich sprawie bank. W ich imieniu złożono już pierwsze pozwy. Podstawą tego jest umowa o błędach odwołująca się do wskaźnika WIBOR.

Na razie banki chowają głowę w piasek, podobnie jak to miało miejsce w przypadku pozwu dotyczącego franka szwajcarskiego. Teraz też uważają, że przygotowana przez nich umowa jest bez zarzutu. Zwykle twierdzą, że klienci są w pełni świadomi wszelkich ryzyk i sytuacji związanych z kredytowaniem w polskiej walucie. Jednak tak nie jest. Obecnie prawdopodobne jest, że niemal wszystkie analizowane przez kancelarie prawne umowy kredytu złotowego określają prawa i obowiązki klientów w sposób sprzeczny z dobrymi praktykami i poważnie godzący w interesy klienta. Klauzule niedozwolone różnią się stopniem naruszenia i nielegalności.

Jeśli główne warunki umowy nie są jasno określone, jest to również zabronione. Tak jest w przypadku wskaźnika WIBOR. Nie jest to opisane w umowie. W większości przypadków wskazane jest jedynie miejsce wydania, często błędnie. Dane, które banki przekazują podmiotom ustalającym stawkę WIBOR, ustalane są w sposób skomplikowany i trudny do zrozumienia dla przeciętnego konsumenta.

Warto w tym miejscu poruszyć pewną kwestię. Sąd Najwyższy orzekł, że postępowaniem sprzecznym z dobrymi obyczajami jest postępowanie naruszające równowagę umowną (kontraktową) lub mające na celu wykorzystanie niewiedzy konsumentów, nierównego podziału praw i obowiązków. Ma to miejsce w umowach kredytowych, gdzie oprocentowanie oparte jest o indeks WIBOR. Całe ryzyko zmian stóp procentowych przenoszone jest na kredytobiorcę, który w przeciwieństwie do banków nie ma dostępu do narzędzi zabezpieczających się przed tym zagrożeniem.

Niedobrym zwyczajem jest także wykorzystywanie niewiedzy kredytobiorcy i ukrywanie faktów na szkodę banku. WIBOR to dodatkowe źródło przychodów banków, ukryte przed kredytobiorcami. Ze wzrostu zysków banku przy stopie procentowej WIBOR widać, że jest to dodatkowe, obok marży, źródło dochodu. I jest całkiem duży. Komunikowany jest jednak jako obiektywny „koszt” kredytu, niezależny od banku.

Banki nie informują także klientów o tym, w jaki sposób ustalany jest WIBOR i na jakich danych. Pominięcie istotnych kwestii niezbędnych do podjęcia przez konsumenta świadomej decyzji w sprawie kredytu stanowi nieuczciwą praktykę rynkową w rozumieniu art. 1. Artykuł 4 ustawy o nieuczciwych praktykach rynkowych. W takim przypadku pożyczkobiorca może oczywiście złożyć skargę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jest to jednak droga długoterminowa. Istnieją dwie instancje sporów administracyjnych, a następnie istnieją dwie instancje sporów sądowych i administracyjnych. Cała sprawa może zająć lata.

Banki bezpośrednio łamią także regulacje dotyczące stawki międzybankowej (WIBOR), nie udostępniając kredytobiorcom przepisów, na podstawie których ustalana jest stawka WIBOR. 384 k.c. Przepis ten jest jasny i łatwy do interpretacji. Efektem jego zastosowania jest ograniczenie oprocentowania do wysokości marży. Jeżeli wzór umowy – postanowienia mające bezpośredni wpływ na oprocentowanie kredytu – nie zostanie doręczony kredytobiorcy przed podpisaniem umowy, nie będzie on wiązał drugiej strony.

Jedynie w kilku umowach z ostatnich lat banki informowały, że stawki WIBOR ustalane są przez GPW Benchmark S.A. (Od 2017 roku wcześniej znane jako ACI Polskie Stowarzyszenie Rynków Finansowych). Spółka ustala stawkę WIBOR w oparciu o własne zasady, których bank również nie udostępnia klientom. Zwykli konsumenci nie wiedzą, że WIBOR nie jest ustalany przy udziale Narodowego Banku Polskiego czy Komisji Nadzoru Finansowego, ale ustalany na podstawie oświadczenia samego banku. Jest to zgodne z prawem, jednak informację tę należy przekazać pożyczkobiorcy.

Podstawą ustalenia WIBOR-u powinny być faktyczne dane dotyczące transakcji kredytowych pomiędzy bankami. Jednakże od kryzysu w latach 2008–2009 działalność bankowa była finansowana przede wszystkim nie z kredytów, ale z innych źródeł. W efekcie banki raportują do GPW Benchmark stopę procentową, po jakiej teoretycznie są gotowe udzielić kredytu. Jednakże takie transakcje nie mają miejsca lub występują jedynie w odosobnionych przypadkach. Bank nie ponosi zatem kosztów pozyskania środków w ramach kredytu określonych w umowie kredytowej, lecz pobiera od kredytobiorcy prowizję.

Nie jest prawdą, że banki nie mają wpływu na stawkę WIBOR. Przecież GPW Benchmark swoje stawki WIBOR opiera na praktycznie identycznych zestawieniach, niezależnie od warunków rynkowych panujących w poszczególnych bankach.

Zgodnie z art. 23b Rozporządzenia BMR Komisja Europejska lub władze krajowe mogą określić alternatywy dla wskaźnika, np. jeżeli wskaźnik nie odzwierciedla konkretnego rynku lub rzeczywistości. Dlatego WIBOR jest obecnie zastępowany przez WIRON, który opiera się na warunkach faktycznie realizowanych transakcji depozytów jednodniowych. Niektóre banki oferują obecnie takie umowy. Według najnowszych informacji rynkowych całkowite zaprzestanie stosowania WIBOR-u może nastąpić dopiero w 2027 roku. Zmiany tego wskaźnika najdobitniej wskazują, że sposób wyznaczania stawki WIBOR i stosowania jej w umowach z konsumentami jest nieprawidłowy.

W debacie na temat ryzyka wzrostu WIBOR-u branża bankowa najczęściej zwraca uwagę na to, że nie jest on nieograniczony, bo podlega tzw. instytucjom najlepiej pojętym. Ale to też nie jest prawdą. Maksymalne oprocentowanie uzależnione jest od stopy referencyjnej NBP i odpowiednio wzrasta. Nie jest to w żaden sposób ograniczone. Koszty ewentualnych zmian ponosi pożyczkobiorca. Dlatego banki i tak zarabiają nie tylko na rozsądnych marżach zysku, ale także na zmianach innych wskaźników WIBOR (głównie 3M i 6M).

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wyraźnie stwierdził w wyroku C-128/18, że zasada przejrzystości klauzul umownych ustalających zmienne stopy procentowe polega na dostarczaniu informacji o przeszłych zmianach tego wskaźnika, na podstawie których ustalana jest stopa procentowa jest wyliczone. Dlatego banki powinny przekazywać kredytobiorcom informację, że WIBOR 3M w 2001 roku był bliski 20 proc., a w 1995 roku osiągnął nawet 30 proc. Zaciągając kredyt (zwykle udzielany na 30 lub 40 lat) należy ostrzec kredytobiorców o zmienności i ryzyku, jakie WIBOR może przyjąć nawet przy powyższych wartościach. 

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie sprawuje kontroli nad rynkami finansowymi. Świadczą o tym m.in.: afery Amber Gold i GetBack, tzw. wieloletni problem „długich depozytów” czy tzw. bieżące problemy kredytów walutowych, czyli w laickim ujęciu związane z Frank szwajcarski. Teraz należy się spodziewać wzrostu liczby pozwów złotówkowiczów. Nastąpi to w miarę wprowadzania przez sądy kolejnych zabezpieczeń oraz coraz większej świadomości kredytobiorców o możliwości kwestionowania umów opartych na Indeksie WIBOR.

Jak w każdej sprawie sądowej, tak i w tym przypadku tzw. złotówkowicze muszą liczyć się z długim procesem, trwającym 3-4 lata. Istnieją zdecydowani zwolennicy wyeliminowania zmiennych stóp procentowych z umów kredytowych. Bank nie wywiązał się ze swoich obowiązków wykonawczych i nie dostarczył klientom ważnych dokumentów. Co więcej, pożyczki, których udzielają, nie pochodzą z pożyczek lub kredytów innych banków, ale z depozytów lub kapitału własnego. Tym samym koszt pozyskania środków jest znacznie niższy niż stawka WIBOR którą obciążają kredytobiorców. W ten sposób osiągają ogromne zyski i nie poddadzą się bez walki.

Obecnie banki aktywnie bronią stawki WIBOR. Czują się wspierani przez Komisję Nadzoru Finansowego i mają silną organizację, czyli Związek Banków Polskich. Nie przewiduje się, aby w najbliższej przyszłości sytuacja sektora bankowego uległa istotnym zmianom. Możemy być jednak pewni, że po wstępnym niekorzystnym wyroku banki będą chętniej angażować się w dialog z kredytobiorcami w CHF. Być może szybciej dojdą do ugody i zmienią warunki kredytu, zamiast czekać kilka lat i ryzykować większą stratę. 

Gdyby kilka lat temu banki oferowały usługi rozliczeniowe kredytobiorcom we franku szwajcarskim, ich koszty mogłyby być znacznie niższe. Kredytowanie oparte na stawce WIBOR daje wiele korzyści temu, kto pierwszy bank zdecyduje się porozmawiać z klientem i wspólnie przepracować sprawę. W wezwaniu przedprocesowym kredytobiorca złotowy (w odróżnieniu od kredytobiorcy we franku szwajcarskim) nie zwracał się do pożyczkodawcy o odstąpienie od umowy, lecz o zmianę oprocentowania na takie, które równoważy interesy kredytobiorcy i banku.

Nie da się ukryć, że kredytobiorcy we franku szwajcarskim utorowali drogę do walki o swoje pieniądze kredytobiorcom złotowym. To drugie może ułatwić prowadzenie takich spraw. Jak udowodnili pożyczkobiorcy we frankach szwajcarskich, ze swoim bankiem można wygrać. Co więcej, sądy są znacznie bardziej świadome sytuacji konsumentów i obowiązków przedsiębiorców niż jeszcze kilka lat temu.

Jak pokazują pierwsze przyznane zabezpieczenia, sądy dostrzegają obowiązki informacyjne banków i traktują je poważnie. Niestety, błędy w wymiarze sprawiedliwości są powszechne, co było widoczne w przypadku franka szwajcarskiego. Nie da się tego naprawić szybko i łatwo. Niektórzy mają nadzieję, że Sąd Okręgowy będzie częściej rozpatrywał sprawy dotyczące kredytów złotowych,

Jednak plan podobny do tego, który widzieliśmy w przypadku kredytów walutowych jest prawdopodobnie realny. Czeka nas zatem kilka lat niespójnych orzeczeń, a sprawa trafi do Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zanim korzystne orzeczenia sądów zostaną utrwalone i narosną korzyści dla klientów.